Estoński CIT miał być prosty. W praktyce jednak wielu przedsiębiorców przekonuje się, że samo wejście do systemu nie gwarantuje jeszcze podatkowych oszczędności.
Jako Kancelaria obsługująca spółki korzystające z estońskiego CIT często spotykamy się z sytuacjami, w których przedsiębiorcy są przekonani, że skoro nie wypłacają dywidendy, to nie muszą martwić się podatkiem. Niestety w rzeczywistości sprawa ta jest dużo bardziej skomplikowana.
Estoński CIT rzeczywiście pozwala odroczyć opodatkowanie zysków do momentu ich wypłaty wspólnikom. To ogromna przewaga nad klasycznym modelem opodatkowania.
Jednocześnie przepisy przewidują szereg sytuacji, w których podatek może pojawić się wcześniej, a niektóre błędy mogą nawet doprowadzić do utraty prawa do tej formy rozliczeń.
Przekonanie, że estoński CIT opłaca się każdej spółce
To chyba najczęściej powtarzany mit spotykany wśród porad udzielanych przez doradców.
Estoński CIT został stworzony przede wszystkim dla przedsiębiorców, którzy chcą rozwijać firmę i reinwestować wypracowane zyski. Jeżeli wspólnicy planują regularnie wypłacać większość środków ze spółki, korzyści podatkowe mogą być znacznie mniejsze niż początkowo zakładano.
Przed podjęciem decyzji o wyborze estońskiego CIT warto odpowiedzieć sobie na jedno podstawowe pytanie: czy zysk ma zostać w firmie, czy ma trafić do kieszeni wspólników?
Od odpowiedzi na to pytanie często zależy, czy estoński CIT będzie rzeczywiście korzystnym rozwiązaniem.
Lekceważenie przepisów dotyczących ukrytych zysków
Jeżeli mielibyśmy wskazać jeden obszar generujący najwięcej problemów, byłyby to właśnie ukryte zyski.
W uproszczeniu są to świadczenia przekazywane wspólnikom lub podmiotom z nimi powiązanym, które formalnie nie są dywidendą, ale w ocenie ustawodawcy pełnią podobną funkcję.
Przedsiębiorcy często zakładają, że skoro nie wypłacają dywidendy, nie powstanie obowiązek podatkowy. Tymczasem podatek może pojawić się również w innych sytuacjach.
Ryzykowne bywają między innymi:
- pożyczki udzielane wspólnikom,
- finansowanie prywatnych wydatków,
- niektóre świadczenia realizowane na rzecz podmiotów powiązanych,
- transakcje zawierane na warunkach odbiegających od rynkowych.
W praktyce właśnie ten obszar najczęściej staje się przedmiotem analiz organów podatkowych.
Brak rynkowego uzasadnienia dla transakcji z podmiotami powiązanymi
Wiele spółek funkcjonuje w grupach rodzinnych lub kapitałowych. Sam fakt współpracy z podmiotem powiązanym nie stanowi problemu.
Problem pojawia się wtedy, gdy przedsiębiorca nie jest w stanie wykazać, że dana transakcja miałaby sens również pomiędzy podmiotami niepowiązanymi.
Jeżeli spółka wynajmuje nieruchomość od wspólnika, kupuje od niego usługi albo wypłaca wynagrodzenie za określone czynności, powinna dysponować dokumentacją potwierdzającą rynkowy charakter takich rozliczeń.
W przypadku kontroli to właśnie przedsiębiorca będzie musiał wykazać, że transakcja miała rzeczywiste uzasadnienie gospodarcze.
Traktowanie majątku spółki jak majątku prywatnego
W wielu firmach granica pomiędzy majątkiem przedsiębiorstwa a majątkiem właściciela bywa bardzo płynna.
Dotyczy to zwłaszcza:
- samochodów,
- nieruchomości,
- sprzętu elektronicznego,
- wydatków reprezentacyjnych.
Jeżeli majątek należący do spółki jest wykorzystywany do celów prywatnych wspólników, może to rodzić określone konsekwencje podatkowe.
Wypłacanie pieniędzy ze spółki „bocznymi drzwiami”
Niektórzy przedsiębiorcy próbują znaleźć alternatywę dla wypłat w formie dywidendy, aby unikać opłacania podatku lub opłacać go w znacznie niższej wysokości.
Częstymi rozwiązaniami jakimi spotykamy u klientów, którzy zgłaszają do Kancelarii są sytuacje, kiedy Spółka na rzecz wspólnika/członka zarządu udziela:
- pożyczek,
- dodatkowych świadczeń,
- zawyżonych opłat,
- niestandardowych rozliczeń pomiędzy wspólnikiem a spółką.
Takie działania często przynoszą odwrotny efekt od zamierzonego.
Organy podatkowe analizują nie tylko nazwę czynności, ale również jej rzeczywisty cel ekonomiczny. Jeżeli celem jest przekazanie wspólnikowi korzyści finansowej bez rzetelnego uzasadnienia ekonomicznego takiego rozwiązania, może pojawić się obowiązek zapłaty podatku niezależnie od przyjętej konstrukcji prawnej.
Utrata prawa do estońskiego CIT przez brak bieżącego monitorowania warunków
Wielu przedsiębiorców skupia się na samym wejściu do systemu i na tym poprzestają nie weryfikując w kolejnych latach warunków do wyboru tej formy opodatkowania.
Zmiana struktury właścicielskiej, nabycie udziałów w innych podmiotach czy zmiana modelu biznesowego mogą wpłynąć na możliwość dalszego korzystania z estońskiego CIT.
Dlatego warto przynajmniej raz w roku przeprowadzić wewnętrzny przegląd podatkowy i sprawdzić, czy wszystkie ustawowe warunki nadal są spełnione.
Brak przygotowania księgowego przed wejściem do systemu
Estoński CIT często jest przedstawiany jako rozwiązanie uproszczone. To prawda, ale tylko częściowo.
Przed wejściem do systemu konieczne jest odpowiednie przygotowanie księgowości oraz procedur wewnętrznych. Szczególnie ważne jest prawidłowe rozpoznawanie zdarzeń, które mogą zostać uznane za ukryte zyski lub wydatki niezwiązane z działalnością gospodarczą.
Im wcześniej księgowość i zarząd zrozumieją zasady funkcjonowania systemu, tym mniejsze ryzyko wystąpienia w przyszłości sporów podatkowych.
Brak dokumentowania decyzji biznesowych
Warto zaznaczyć, że podczas kontroli podatkowej liczą się nie tylko dokumenty księgowe. Równie ważne może być wykazanie, dlaczego zarząd podjął określoną decyzję gospodarczą.
Jeżeli spółka zawiera transakcję z podmiotem powiązanym, finansuje określoną inwestycję albo korzysta z majątku wspólnika, warto zadbać o odpowiednie uchwały, uzasadnienia i dokumentację.
Dobrze przygotowana dokumentacja często pozwala uniknąć wielomiesięcznego sporu z organem podatkowym.
Rezygnacja z estońskiego CIT bez wcześniejszej analizy skutków
Zmiana formy opodatkowania nie powinna być podejmowana pod wpływem emocji lub chwilowych trudności.
W praktyce spotykam przedsiębiorców, którzy chcą zrezygnować z estońskiego CIT po pierwszym roku funkcjonowania systemu, ponieważ nie przyniósł oczekiwanych korzyści.
Tymczasem przed podjęciem takiej decyzji należy przeanalizować skutki podatkowe wyjścia z systemu oraz wpływ tej decyzji na przyszłe rozliczenia spółki i wspólników.
Brak długoterminowej strategii rozwoju firmy
Największą zaletą estońskiego CIT jest możliwość pozostawienia większej ilości środków w przedsiębiorstwie.
Jeżeli jednak spółka nie ma planu inwestycyjnego, nie rozwija działalności i nie wykorzystuje zatrzymanych zysków do budowania swojej wartości, potencjał tego rozwiązania pozostaje niewykorzystany.
Z naszego doświadczenia wynika, że największe korzyści osiągają przedsiębiorcy, którzy traktują estoński CIT nie jako sposób na chwilowe obniżenie podatku, lecz jako element długoterminowej strategii rozwoju firmy.
Podsumowanie
Estoński CIT nadal pozostaje jednym z najciekawszych instrumentów podatkowych dostępnych dla polskich spółek. Nie jest jednak rozwiązaniem bezwzględnie korzystnym dla każdej ze spółek.
Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że korzyści podatkowe wynikają nie tylko z samego wyboru tej formy opodatkowania, ale przede wszystkim z prawidłowego jej stosowania.
Najwięcej problemów pojawia się w obszarze ukrytych zysków, rozliczeń z podmiotami powiązanymi oraz wykorzystywania majątku spółki do celów prywatnych. To właśnie te zagadnienia warto regularnie analizować, aby uniknąć sporów z organami podatkowymi i w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje estoński CIT.
Dobrze wdrożony i prawidłowo prowadzony estoński CIT może stać się nie tylko narzędziem optymalizacji podatkowej, ale również skutecznym mechanizmem wspierającym rozwój przedsiębiorstwa przez wiele kolejnych lat.
